Umieranie jest koleją naszego życia. Nikt nie uciekanie od śmierci i wydaje się, że to jedyna sprawiedliwa rzecz na tym świecie.
Ostatniej zimy z powodu wychłodzenia organizmu zmarło prawie stu bezdomnych. To była niepotrzebna śmierć… Zazwyczaj ich ciała, skulone, znajduje straż miejska albo policja. Bo w takich warunkach umiera się trudno. Sztywnieją palce, pojawiają się dreszcze. Mięśnie się napinają, sztywnieje kark. Po chwili pojawia się apatia i... halucynacje. Widzi się zjawy... Zwykle wtedy bezdomny zwija się w kłębek i przestaje oddychać, traci po chwili przytomność. Ale niektórzy nagle zaczynają odczuwać gorąco... – tak umiera człowiek z wychłodzenia.
Tak umierają bezdomni...”

 

 

„Niczyj. Prawdziwe oblicza bezdomności” to opowieści o współczesności, polityce, nałogach, przemocy domowej, Bogu i braku pracy.

Pisząc tę książkę „zrozumiałam też, że życie jest cudem, że cuda się zdarzają, tylko że my ich nie dostrzegamy. Życie każdego z nas jest wyjątkowe. I to nawet wtedy, kiedy wydaje się nam, że jesteśmy tutaj, na ziemi, bez powodu, bez sensu, samotni, niekochani, marzący o lepszej przyszłości dla siebie czy swoich dzieci. Bo żyć znaczy godzić się na to, co oferuje nam los. Cała mądrość naszej egzystencji polega jednak na tym, aby wiedzieć, co jest dobre, a co złe. Żeby umieć wyłuskać z tego wszystkiego, co proponuje i daje nam świat, tylko to, co jest i będzie dla nas najlepsze..